Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą codzienne

Ogórki w słoiku

Ogórki w słoiku to dla mnie kwintesencja przetworów. Ogórki kiszone i konserwowe (znaczy te w zalewie octowej) są żelaznym punktem w moich potyczkach z wekami. I nigdy nie mam dość „wkładania”, jeśli chociaż kilku zielonych słoików nie przygotuję. W tym roku rozpędziłam się na całego. Jak wpadłam w wir ogórkowy -   to zabrakło mi słoików. Postanowiłam więc, oprócz klasycznych , dużych zapchać zieleniną 5 litrowe butelki po wodzie mineralnej oraz mniejsze pojemności z przeznaczeniem na zupę, oczywiście ogórkową. Może niektórych dziwić, że kiszę ogórki hurtowo w dużych butlach po mineralce, ale lada moment będą już dobre i jak znalazł przydadzą się na Piknik Rycerski 14 września w Palędziu. Wtedy z KGW będziemy je serwować wraz z domowej roboty smalczykiem. Takim ze swarkami, majerankiem i jabłuszkiem. Mniejsze słoiki, których też już mam końcówkę postanowiłam napełnić ¾ ogórkami startymi na tarce, (na grubych oczkach) i zalać słoną zalewą. Plus wszystkie dodatki jak czo...

Obiad Last Minute

Czasem bywa tak, że nie mam głowy do gotowania. Biegam w koło, załatwiam miliony spraw. Latam to tu, to tam. Po drodze pralnia, zakupy i stacja benzynowa. Albo przedszkole, szkoła i praca. Wpadam wtedy po zakręconym dniu zdyszana do domu (zwykle w okolicach popołudnia), a rodzina patrzy na mnie błagalnym i głodnym wzrokiem „co na obiad?”. Zwykle w tym dniu akurat marzyłabym o tym, żeby obiad sam się ugotował, spadł w paczce z darami, lub ewentualnie, żeby któryś z domowników wpadł na pomysł upichcenia czegoś. Ale zwykle wtedy wszystkie znaki na niebie i ziemi jednoczą się przeciwko mnie i dodatkowo lodówka jest pusta. Pusta z punktu widzenia obżartusa, bo przecież ja – wytrawna bojowniczka o prawo do jedzenia widzę tam kilka produktów, które zdatne są jeszcze do pożarcia. Po krótkim wstępie przejdę do meritum, choć ostatnio słyszałam od kogoś, że moje opowiastki są ciekawsze od moich przepisów ;-) Kwestia smaku. Wróciłam zdyszana do domu, rodzina chciała jeść, a ja musiałam szybko ...

Love Pomidorove

Wcale nie miałam tego w planach. W tym roku w ogóle nie chciałam zabierać się za pomidory. Nawet namiętnie nie gromadziłam słoików, jak w ubiegłych latach. To akurat zemściło się na mnie „pędzikiem”. Miałam przez pół wakacji leżeć chora w łóżku i pachnieć. Miałam odpoczywać w miękkich pieleszach na kanapie przed telewizorkiem i kopytkiem na temblaku. No ale cóż. Życie pisze lepsze scenariusze, niż nasze marne ziemskie plany. Miała być operacja kolana, pusta głowa i laba. Operację odwołano, więc rzuciłam się w wir działań. Czy się rzuciłam czy zwyczajnie nie zdążyłam jeszcze wyhamować, kwestia rozstrzygnięcia na inną okazję, ważne że działałam. W każdym razie, gdy któregoś popołudnia przejeżdżałam ulica Nową w Palędziu i na bramie jednego z sąsiadów zobaczyłam tabliczkę POMIDORY, nie umiałam się opanować. Zatrzymałam się natychmiast, z myślą, że jeśli dziś nie kupię pomidorków, to na pewno jutro już ich nie będzie. Za całe 40,- Złotych polskich kupiłam 10 kg cudownych, niew...

Papryczka + jajeczko

Korzystając z okazji, że sobie gdzieś tam siedzę i czekam, i słucham różnych inteligentów, i nudzę się niemiłosiernie, i już jest po 22.00 w środę, i że jutro muszę wcześniej wstać, i muszę jeszcze chwilę wysilić szare komórki, i że już mi się nie chce wrzucam coś co mi się ostatnio udało upichcić. Banalne ale jakie smaczne i efektowne J Potrzebne jest: Papryka, jajko, sól, pieprz i najlepsze pieczywo z masełkiem do maczania. Reszta na fotkach J Mniam          

Ślimaczki czekoladowe

Przy okazji tak zwanych "dużych" zakupów, chłopcy naciągnęli na bułę z czekoladą. Takie ładne dla oka, pachnące małe coś. Miałam akurat chwilę słabości, a może osłabienia, bez dyskusji uległam namowom. A co, nawet sama sobie też kupiłam. Chwila tej słodkiej przyjemności kosztowała nie prawie 10,00 zł (ponad 3,00 zł za jedną bułkę). W domu, gdy szamaliśmy nasze zdobycze okazało się, że czekolady są w nich ilości symboliczne i wcale nie są tak pyszne na jakie wyglądały. Jednym słowem wygrało w nas łakomstwo. Wczoraj, gdy moim maluchom znów zaświeciły się oczy do sklepowych frykasów - postanowiłam sama upiec podobne cuda. Okazało się to super szybkie i proste, a wszyscy (no może oprócz dietetyka) byli zadowoleni. Koszt kilkunastu domowych ślimaków to: około 5,00 zł - paczka ciasta francuskiego 8,00 zł - słoik nutelli (wystarczy na 3-4 podejścia do ślimaków - pod warunkiem, że ktoś jej nie zje po drodze!) 1,00 zł - 1 jajko (dla równego rachunku) Ku mojemu zaskocze...

Roladki na ząbek

Po raz kolejny będę tu wychwalała dania szybkie i proste. Ba nawet wegetariańskie, top znaczy bez wykorzystania jakiegokolwiek mięsa. Tym razem wieczorem, po położeniu dzieci spać wzięła mnie chęć na COŚ. Coś bliżej nie określonego, małego, smacznego, podgryzajkowego, ważne, żeby było "tu i teraz". Moje ulubione wieczorne przekąski się pokończyły, nie zdążyłam uzupełnić zapasów. I oliwki wyszły, i mozzarella się skończyła, i orzeszki już wszystkie wcześniej wyżarłam... Trzeba było coś upichcić. Czas łatwych zakąsek minął, przynajmniej do kolejnych zakupów. Dobrze mieć w lodówce, ewentualnie w zamrażalniku, ciasto francuskie. Moje wczorajsze roladki zrobiłam właśnie na jego bazie. Ma tak wszechstronne zastosowanie u mnie w kuchni, że mogłabym nazwać je wręcz niezbędnym, a na pewno niezastąpionym w wielu sytuacjach. Robię na jego bazie zakąski zimne, ciepłe, słodkie, ostre... Robię tarty. Paszteciki. Ciasta. Ciasteczka. I inne cuda. Zawsze bazuję jednak na gotowcu, zna...

Fastfudy, czyli domowa tortilla z wkładką

Miedzy miejscowością X i Y jest jakieś 4,5 godziny drogi. To i tak lepiej niż między X i Z, gdzie jedzie się 10 godzin, ale dzieci w każdej z tych sytuacji wariują. Warują, bo im się nudzi, bo jeden zabrał coś drugiemu i nie chce oddać, a czasem marudzą z głodu. Gdy mały głodek jest już nie do opanowania, wszystkie zakątki na pokładzie zostały skonsumowane, a małym ludzikom wciąż mało - czas na zatrzymanie się na popas. A że dzień był wolny ustawowo, dużego wyboru po drodze nie mieliśmy. Jedynym otwartym lokalem był trzyliterowy fastfud przy stacji benzynowej. Odnoszę wrażenie, że pracujące w takich przybytkach osoby, są szkolone głównie z metod zamotania klienta.   Niby menu proste i czytelne, ale jak przyszło do zamawiania to nie miałam pojęcia czy dostanę kanapkę, jaką kanapkę i czy w zestawie, no i w zestawie z czym? Jestem rzadkim gościem w takim miejscach. Nie znam na pamięć hitów szybkożerców, więc trzy szybkie pytania szeroko uśmiechniętej i wyjątkowo uprzejmej pa...

Sałatka ziemniaczano- śledziowa

Ta potrawa przypomniała mi się, gdy zostały mi pyrki z obiadu z poprzedniego dnia. Niby tylko 5 zwykłych ziemniaczków, a stały się inspiracją do całkiem nowej potrawy. Takie sałatki robiła kiedyś moja mama. Tak zapamiętałam sałatki ziemniaczane, improwizowane w zależności od zawartości lodówki i nastroju. Daleko im do klasycznych, niemieckich Kartoffelsalad, ale czyż smakoszom chodzi wyłącznie o odtwarzanie smaków, czy może po prostu o dobre żarcie :-) Rzadko jadam śledzie, ale akurat dziś miałam ochotę na trochę ostrzejsze smaki. Okazało się, że wszystkim domownikom przypadły do gustu i sałatka zniknęła zaraz po uwiecznieniu jej na fotografii. 1 płat marynowanego śledzić 5 ugotowanych ziemniaków z poprzedniego dnia 2 ogórki kiszone 1 mała cebula garść zielonej natki pietruszki 1 łyżeczka musztardy Wszystkie składniki kroić w kostkę, doprawić solą, pieprzem i musztardą. Gotowe :-) Proste, a jak cieszy.

Domowe hamburgery

  Zaczn ę tradycyjnie od krzynki wspomnie ń . Ot ó ż w czasach, gdy o autostradzie A2 s ł yszano tylko od wr ó ż bit ó w, a z Poznania do Ł odzi najwygodniejsza droga prowadzi ł a przez Ś r ó dk ę i Swarz ę dz, gdzie ś po ś rodku trasy, w barze przy stacji benzynowej w Rychwale jedli ś my chyba najciekawszego hamburgera w ż yciu. By ł o to gdzie ś miedzy ś wi ę tami odbywali ś my tradycyjny Tour do Pologne - jechali ś my z Ł odzi do Ż elichowa przez Pozna ń . Byli ś my ob ż arci jak to zwykle przy takich okazjach, ale zapragn ę li ś my ma ł ego co nie co. Zdecydowali ś my si ę na odmian ę od domowej kuchni - hamburgera w przydro ż nych barze. Byli ś my w szoku, gdy dostali ś my nasze ma ł e przek ą ski - hamburgery XXXL. Nie spodziewali ś my si ę takiego wielkiego potwora - wielki kotlet w bu ł ce, a w ł a ś ciwie w bochenku, albo raczej buchnie chleba. Sa ł atki , zielenina, sos - wszystko smaczne, ale ilo ść jak dla pu ł ku wojska. Ale wró ć my do dzi ś . Tym...

Klasyczna sałatka warzywna

Jest to jedna z najbardziej czasochłonnych potraw jakie zwykłam robić. Lubię robić potrawy szybkie, ale dla klasycznej sałatki warzywnej mogę poświęcić i pół dnia na krojenie, ciachanie, smakowanie i mieszanie. Najczęściej biorę udział w jej w przyrządzaniu przy różnych okazjach u mojego teścia. Jest to danie tradycyjne na imieniny, spotkania rodzinne, święta, pogrzeby, wesela, po prostu zawsze. Za każdym razem, kiedy zabieram się do niej, obiecuję sobie, że tym razem zrobię mniej niż ostatnio. Nigdy mi się to nie udaje, a minimalna ilość zawsze jest większa niż dwie pełne miski. Życie ;-) 3 ziemniaki ugotowane w mundurkach 3 marchewki ugotowane w mundurkach 2 pietruszki ugotowane w mundurkach 1 seler ugotowane w mundurkach Puszka zielonego groszku 3 małe cebule 4 jajka ugotowane na twardo Słoik kiszonych ogórków Majonez Sól, pieprz Ugotowane warzywa - obrać, ogórki kiszone - obrać, jajka – obrać, cebulę – obrać. Wszystko pokroić w drobną kostkę. Dodać odc...

Roladki drobiowe nadziewane kiszoną kapustą i pieczarkami

Jestem skłonna uwierzyć w to, że organizm, ciało znaczy, daje właścicielowi znaki. Może nie są to znaki tak widoczne jak te indiańskie (dymne) czy te praktykowane za czasów młodości przez mojego brata - objawiające się szturchaniem MNIE, ale jednak daje. I każdy choć odrobinę zaprzyjaźniony ze swoim ciałem może je dostrzec. Sąsiada długo bolał "brzuch" zanim odkrył, że ma wrzody na żołądku, innemu w brzuchu po prostu burczy, mnie się to objawia tak zwanymi „chętkami”. Chodzę po domu mam na coś chętkę. Takie niby nic, ale nie daje się zignorować.  Nie znaczy, że jestem głodna, ale brakuje mi jakiegoś smaku.  Najczęściej brakuje mi smaku słodkiego lub kwaśnego.O statnio jakby bardziej właśnie kwaśnego. Zima idzie, organizm domaga się witaminy C. Postanowiłam go posłuchać. Do tego byłam u Pań z Koła Gospodyń Wiejskich w Trzcielinie na pokazowej lekcji kiszenia kapusty i już nic więcej mi nie smakowało bez niej. Była więc kiszona kapusta w surówce, w pierogach, na ...

Jabłka z dziurką w cieście

Sezon na jabłka w pełni. Mam już w butelkach sok i w słoikach mus jabłkowy. Jednak końca zbiorów nie widać, więc zaczynam robić mniej oczywiste rzeczy, co by żaden z tony owoców się nie zmarnował. W sobotnie popołudnie zaproponowałam mojej rodzinie deser z jabłkiem w roli głównej. Jabłka – szare renety, w sklepach prawie niedostępne, prosto z sadu mojego teścia, ogromne,   kruche, słodkie i pyszne. Najpierw je obrałam ze skórki. Specjalnym narzędziem wyroiłam gniazda nasienne - nożem jeszcze nie potrafię takich cudów wyczyniać. Pokroiłam w cienkie plastry. Zrobiłam ciasto naleśnikowe, tylko bardzo gęste. (mąka pełnoziarnista, 1 jajko, mleko, szczypta soli, łyżeczka oleju). Jabłka obtaczałam ciastem i smażyłam chwilę na patelni. Całość posypałam przesianym przez małe sitko cukrem pudrem.   Deser bardzo szybki i na każdą okazję. Mniam.

Placki ziemniaczane...

Wczoraj zadzwoniła Ania. Opowiedziała mi o tym, że zaprosili ją na obiad sąsiedzi. Na obiad były placki ziemniaczane. Natychmiast je sobie wyobraziłam, z gulaszem i kwaśną śmietaną. Albo ze śmietaną i cukrem. Albo ze śmietaną i dżemem. Albo z samą śmietaną. Musiałam być strasznie głodna, bo zaczęłam fantazjować na ten temat. Przypomniały mi się   po kolei najlepsze placki ziemniaczane jakie w życiu jadłam… Największy – w rozmiarze XXXL, super pyszny placek po węgiersku jedliśmy w Karpaczu. Nie pamiętam nazwy lokalu, nie pamiętam lokalizacji. Na swoje usprawiedliwienie mam tyle, że byłam wtedy zakochana na zabój i niewiele mnie obchodził świat dookoła. Pamiętam, że było to piękne, letnie popołudnie. Trafiliśmy całkiem przypadkiem do lokalu na rogu, w stylu cioci Krysi. Byliśmy jedynymi gośćmi. Wybraliśmy stolik w 2 sali, jeszcze bardziej pustej niż pierwsza. Czemu zamówiłam placek po węgiersku nie wiem, ale jadłam go chyba godzinę. We wspomnieniach mi został ogromny talerz, m...

Zapiekanka brokułowo- serowa

Jest to potrawa z cyklu "co mam to dam". Propozycja głównie dla tych, którym zwykle brakuje pomysłu na obiad. Z poprzedniego dnia zostały mi ugotowane brokuły. W lodówce znalazłam jeszcze trochę białego sera, kilka dodatków i obiad gotowy. Proporcje oczywiście są umowne. Im więcej farszu, tym grubsza wyjdzie zapiekanka. Tak naprawdę makaron także może być inny, zamiast brokułów może być kalafior. Wszystko zależy od tego, co jest akurat w domu pod ręką. Poniżej skład mojej improwizacji. 10 płatów makaronu typu lasagne 10 średnich różyczek brokułu 150 gr sera białego 5 łyżek jogurtu naturalnego Starty ser typu parmezan 2 jajka sól, pieprz, gałka muszkatałowa, bazylia Wstępnie podgotować makaron. Widelcem rozgnieść ugotowane al dente brokuły (ja gotowałam je na parze). Dodać biały ser, jogurt (może być więcej niż 4 łyżki), jajka, doprawić do smaku. Na spód naczynia żaroodpornego wlać odrobinę oliwy. Ułożyć pierwszy płat makaronu, na to farsz i tak na przemian. O...

Bruschetta, czyli grzanki z oliwą i pomidorami

Latem robiłam grzanki z grillowanymi warzywami z ziołami, odrobiną czosnku i oliwy. Dziś za oknem szaro, buro, deszczy i wciąż mi się chce spać. W taką pogodę, gdy wiatr wieje mi do komina i prawie gasi ogień w kominku, nie odważyłam się rozpalić grilla w ogrodzie. Najchętniej schowałabym się gdzieś między miękkimi poduszkami, kocami i pledami. Czasem żałuję, że nie mogę zapaść w sen zimowy. Chyba właśnie dziś przyszła do mnie jesień. A ja jeszcze nie pożegnałam się z latem. Mam wyrzuty sumienia, że nie nacieszyłam się nim wystarczająco. Jeszcze nie zamknęłam w słoikach wszystkich smaków, jeszcze nie nacieszyłam się na zapas słońcem... Ale cóż, zawsze można przecież przywołać wspomnienia na talerzu. Natchnęło mnie dziś na grillowane pomidory z oliwą, czosnkiem i grzankami... Zamiast grilla był piekarnik i jeszcze dodatkowo mozzarella. Poza tym prawie wszystko wyglądało jak włoska bruschetta, ale smakowało o niebo lepiej.   2 pomidory pokrojone w plastry 6 kawałków/ kro...

Leczo

Nie wierzę w to, że leczo wymyślili Węgrzy. Leczo pochodzi z Łodzi, z kuchni z pewnym M3 ul. Aleksandrowska 110. To adres, pod którym pojawiło się leczo w moim życiu. Nie pamiętam dokładnie pierwszej łyżki, ani pierwszej miski, ale jesień w jesień odtwarzam jego doskonały smak jakbym niczym innym za młodu nie była karmiona. I zawsze mi tak samo smakuje. I zawsze tak samo się cieszę, gdy uśmiechnie się do papryczka na straganie i pomysł na leczo wpadnie mi głowy. Moja rodzinka też je pokochała. Obojętnie jak wielki gar lecza nie zrobię, kończy się zawsze za szybko. Zwykle podaję je na kolację, na kolejny dzień już nie zostaje nic. Choć zawsze wydaje mi się, że tym razem zrobiłam tak wielki gar, że musi zostać. Zawsze jestem tak samo zaskoczona, że nie wystarczyło na 3 i 4 dokładkę. Po prostu nie ma jesieni bez lecza. Nigdy nie trzymałam się ściśle proporcji z przepisu, de facto nigdy nie miałam przepisu. Podaję więc orientacyjne ilości, które zwykle wystarczają na zapełnien...

Pęczak

Od czasu do czasu zaglądam do moich przepastnych szuflad w kuchni. Od razu dementuję plotki, że produkty do nich wrzucone wychodzą z nich same i to po kilku latach. Nieprawda. Wszystkie mają, jeśli w ogóle mają, aktualną datę ważności. Wykorzystuje je regularnie, choć nie ukrywam, że czasem jestem zaskoczona tym, co znajduję. Właśnie tak było z pęczakiem. Kasza jak kasza. Nie pamiętam szczegółowo w jaki sposób weszła w moje posiadania, ale czy to ważne… Ważne, że weszła. Pewnego razu, gdy szukałam pomysłu na obiad wpadł mi ręce ów pęczak, a ponieważ kompletnie nie pamiętałam co to, po co to i jak to, postanowiłam się nim zająć. Przepis na opakowaniu jest banalny. Idealny dla mnie. Zagotować 300 ml wody z pół łyżeczki soli. Dodać 125 gr kaszy oraz łyżeczkę oleju. Ugotować. Byłam baaaaardzo pozytywnie zaskoczona smakiem. Po prostu rewelacja. Od razu zjedliśmy go na obiad. Na kolację dodałam go do sałatki, a dzieci wcinały z jogurtem. To był mój pierwszy raz z pęczak...

Pasta z wędzonej makreli

Jest to smak, który pamiętam z dzieciństwa. Jeden z tych smaków, które sprawiały, że jako mała dziewczynka z apetytem wcinałam kanapki, z potem polubiłam gotować i przygotowywać jedzenie. W moim domu kanapki to świętość (na śniadania i kolacje). Wszelakie smarowidła robią furorę i znikają w kilka chwil, obojętnie jaką ilość bym nie przygotowała. Mówią, że dzieci nie lubią ryb. Nieprawda!  Chodzi chyba o dzieci, które nie jadły mojej pasty. Jestem tak przywiązana do tego przepisu, że właściwie nie wyobrażam sobie wędzonej makreli w innej wersji. 1 wędzona makrela 1 łyżka majonezu 1,5 łyżki musztardy 1 mała puszka zielonego groszku pieprz do smaku Wędzoną makrelę obieramy do miski z ości i skóry. Dodajemy majonez, musztardę i pieprz do smaku. Soli nie potzrebujemy, ponieważ wędzona ryba sama w sobie jest dość słona. Mieszamy na gładką masę. Na końcu dodajemy zielony groszek. Delikatnie mieszamy i gotowe J

Piertuszka na zimę

Nigdy siebie nie podejrzewałam, że na starość zostanę chomikiem. Byłam posiadaczką zbiorów najróżniejszych rzeczy. Kolekcjonowałam na przykład świeczki (w wieku młodzieńczym) albo myszoskoczki (to była zaskakująca kolekcja powiększająca się absolutnie wbrew mojej woli), a także broszki z kameą. To moja wariacja z przed kilku lat, nadal trudno mi w sklepie przejść obojętnie koło modelu „kamejki” jakiej nie mam w moim tajemnym puzderku z ozdóbkami.   Teraz po prostu zbieram zapasy. Jak bohaterowie filmu na kanale National Geographic zbieram wszystko co może być potrzebne nie tylko zimą, ale i w razie końca świata. Najbardziej lubię zbierać jedzenie. Nikogo ze znajomych już nie dziwi moja kolekcja słoików, weków i zapraw. Patrzą na mnie trochę jak na kosmitę, ale przynajmniej już się nie stukają w czoło w moim towarzystwie. To zawsze jakiś postęp. Ostatnimi czasy moje zasoby powiększyły się o dużej pojemności zamrażarkę i teraz mogę dodatkowo jeszcze mrozić! Nie wyr...