Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą prezenty

Podarunki nalewkowe

  Czasem mam wrażenie, że powinny się tu znaleźć same wyjątkowe historie i przepisy. Piszę czasem coś, a potem chowam głęboko do pliku z przekonaniem, że zwykły kotlet nie godny opisu w tym zacnym miejscu. Z drugiej strony przecież jedzenie jest tu i teraz. Nie jadam codziennie w eleganckich restauracjach. Nie gotuję wykwintnych dań. Przykładowy kotlet jest nieodzowną częścią obiadu. Czasem jednak jego pyszność nie idzie w parze z jego fotogenicznością. Bywa, że aż nie chce mi się wyjmować aparatu fotograficznego. A wpis na tym blogu przecież powinien być opatrzony jakimś apetycznym kąskiem. W dobie obrazków atakujących mnie z każdej strony, nie wyobrażam sobie pisania o jedzeniu bez pokazania go. Mało tego, wątpię, żeby ktokolwiek zaglądał tu, gdyby nie było żadnej fotki. Przyznam się, że sama jestem uzależniona trochę od przekazu wizualnego. Fajnie, żeby koło obrazka była jeszcze treść. Ale pewnie, zrzucę teraz winę na moją podświadomość,   wolę się mniej wy...