Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Barcelona

Barcelona cześć I. Na targu

  Uwielbiam takie miejsca. Na małej połaci skupiają się tu najpiękniejsze smaki, zapachy i kolory miasta. Dodałabym jeszcze instynkty, choć zdaję sobie sprawę, że w większości tylko te (a może aż te) związane z pożądaniem i ukrytymi pragnieniami. Zawsze wizyta na lokalnym rynku lub targu wzbudza we mnie duże emocje. Coś w rodzaju podekscytowania, żeby nie użyć słowa podniecenia zmieszanego z ciekawością. Coś w rodzaju oczekiwania zasłużonej nagrody. Nie ważne czy rynek jest w Wieleniu czy w Barcelonie. Instynkty muszą zostać zaspokojone! Rynek musi zostać odwiedzony. Ale się rozpędziłam. Po takim wstępie zastanawiam się, jak w pokojowy sposób przejść do tematu kulinarnego. W Barcelonie szczęście mi sprzyjało. Odwiedziłam dwa targi. Jeden łikendowy na placu przed kościołem Santa Maria del Pi. Trafiliśmy tam snując się bez celu gotyckimi uliczkami. Zatrzymaliśmy się w jednej z kawiarenek wyczuleni na lokalne czary. Niby nic. Kilka straganów… a na nich cuda. Tu wystawiali...