Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą w słoiku

Śliwkobranie

Przyznaję. Dżemy najczęściej robię z Żelfixem. Czasu coraz mniej, a tak strasznie zawsze mi było żal owoców, które odparowują. Do tego człowiek się nie narobi. A dzieci kochają dżem truskawkowy. Jednak, gdy nachodzi sezon śliwkowy, a raz na kilka lat nadchodzi, to znów staję się kulinarną tradycjonalistką i dłuuuuugo, baaaaaaardzo długo smażę powidła. Bo węgierki inaczej nie smakują. Po prostu. Dżem węgierkowy z żelfixem jest jakiś taki pospolity, wręcz niesmaczny. Poza tym tylko prawdziwe powidła można włożyć jako warstwę do tortu albo w andruty. Sezon na węgierki u taty w sadzie jest co kilka lat. Pomimo, że rośnie tam pięć śliw, to solidarnie owocują co dwa – trzy lata. Wszystkie moje węgierkowe zapasy dawno temu się już skończyły, więc tym razem rzuciłam się na śliwki jak w amoku. Miałam poczucie, że jeśli nie przerobię wszystkiego, to znikną, zepsują się, zmarnują… A przecież nie mogę do tego dopuścić. Tatowe śliwki są tak słodkie, że docukrzam tylko do smaku. J...

Ogórki w słoiku

Ogórki w słoiku to dla mnie kwintesencja przetworów. Ogórki kiszone i konserwowe (znaczy te w zalewie octowej) są żelaznym punktem w moich potyczkach z wekami. I nigdy nie mam dość „wkładania”, jeśli chociaż kilku zielonych słoików nie przygotuję. W tym roku rozpędziłam się na całego. Jak wpadłam w wir ogórkowy -   to zabrakło mi słoików. Postanowiłam więc, oprócz klasycznych , dużych zapchać zieleniną 5 litrowe butelki po wodzie mineralnej oraz mniejsze pojemności z przeznaczeniem na zupę, oczywiście ogórkową. Może niektórych dziwić, że kiszę ogórki hurtowo w dużych butlach po mineralce, ale lada moment będą już dobre i jak znalazł przydadzą się na Piknik Rycerski 14 września w Palędziu. Wtedy z KGW będziemy je serwować wraz z domowej roboty smalczykiem. Takim ze swarkami, majerankiem i jabłuszkiem. Mniejsze słoiki, których też już mam końcówkę postanowiłam napełnić ¾ ogórkami startymi na tarce, (na grubych oczkach) i zalać słoną zalewą. Plus wszystkie dodatki jak czo...

Love Pomidorove

Wcale nie miałam tego w planach. W tym roku w ogóle nie chciałam zabierać się za pomidory. Nawet namiętnie nie gromadziłam słoików, jak w ubiegłych latach. To akurat zemściło się na mnie „pędzikiem”. Miałam przez pół wakacji leżeć chora w łóżku i pachnieć. Miałam odpoczywać w miękkich pieleszach na kanapie przed telewizorkiem i kopytkiem na temblaku. No ale cóż. Życie pisze lepsze scenariusze, niż nasze marne ziemskie plany. Miała być operacja kolana, pusta głowa i laba. Operację odwołano, więc rzuciłam się w wir działań. Czy się rzuciłam czy zwyczajnie nie zdążyłam jeszcze wyhamować, kwestia rozstrzygnięcia na inną okazję, ważne że działałam. W każdym razie, gdy któregoś popołudnia przejeżdżałam ulica Nową w Palędziu i na bramie jednego z sąsiadów zobaczyłam tabliczkę POMIDORY, nie umiałam się opanować. Zatrzymałam się natychmiast, z myślą, że jeśli dziś nie kupię pomidorków, to na pewno jutro już ich nie będzie. Za całe 40,- Złotych polskich kupiłam 10 kg cudownych, niew...

Porzeczkobranie

Początek lipca to dla mnie zawsze przygoda z czerwonymi porzeczkami. Za dawnych czasów porzeczki czekały na mnie w Romanowie, na naszej działaczce za Rzgowem. Tyle, że kiedyś obieranie krzaczków z czerwonych kuleczek dłużyło mi się niemiłosiernie i nie było moim ulubionym zajęciem. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi - czasy się zmieniły, perspektywa poszerzyła i podejście do zrywania owoców w sadzie też. Gdy teraz zasiadam przed krzakiem na stołeczku z miską przed sobą, to wiem, że czeka mnie absolutny, niezbędny i konieczny reset. Kilka godzin NIEmyślenia, NIEstresowania się, bez rozważań egzystencjalnych i zasadniczych, bez zmartwień i wyzwań. Tylko lekka praca fizyczna na świeżym powietrzu, zwykle w słoneczku, bez pośpiechu i nic więcej. W życiu bym nie przypuszczali, że zbieranie poprzeczkę może tak relaksować. Dochodzi jeszcze jeden pozytywny aspekt porzeczkowania - soczek . U mnie w domu z porzeczek robiło się wino, u męża wyrabiało się sok i tę tradycję postanowiłam ko...

Czereśniowo

  Spokojnie mogę powiedzieć, że gdybym nie była truskawką, byłabym czereśnią. Są to moje najukochańsze owoce na świecie. Choć czasem zajadając się innymi owocami mogłabym w przypływie nagłej namiętności powiedzieć o innych to samo, będzie to, że zacytuję naszą Panią Wójt, pomówieniami i oszczerstwami. Czereśnie może nie są sensem mojego życia, ale bez nich mój świat byłby duuuużo uboższy. W całym moim życiu targana najgorętszymi emocjami wspinałam się na wysokie drzewa, aby zdobyć choć jedną, malutką, czerwoną czeresienkę. Drzewka na działce rodziców broniłam jak lwica przed moim bratem i szpakami. I absolutnie nie zraża mnie to, że w tym roku znów są cholernie drogie. Wczoraj, gdy wieczorem wracałam z Opalenicy, tuż przed Bukiem odkryłam sad czereśniowy. Niepozorny, ale skrywający skarby cenniejsze dla mnie niż kapusta. I znów poczułam się jak nastolatka. Podskakiwałam z radości na widok drzewek oblepionych owocem. Biegałam jak dziecko między roślinkami z aparatem fo...

Ketchup

Zwykle jest jednym z ostatnich szale ń stw w sezonie   s ł oikowym. Jest ukoronowaniem moich ca ł oletnich potyczek wekowych. Nazwa ł abym go nawet królem spi ż arni, ale ż eby nie zapeszy ć (znaczy co by si ę nie zepsu ł w spi ż arni), niech pozostanie tylko szar ą eminencj ą . Po nim ju ż tylko papryka (oczywi ś cie z octem), a i to nie zawsze. Fakt, czasem w moje r ę ce wpadn ą jeszcze inne nie planowane ł akocie tak jak kilka dni temu brzoskwinie. Rodzice uraczyli mnie koszykiem dojrza ł ych, pysznych owoców, idealnych na d ż emik. Je jednak   traktuj ę jako bonus za dobrze przepracowane lato. Nie twierdz ę , ż e je ś li   na rynku w listopadzie na straganie jaki ś pomidorek czy jab ł uszko si ę do mnie u ś miechn ą , to przejd ę ko ł o nich oboj ę tnie. Pewnie jak zawsze w takich sytuacjach b ł y ś nie mi w g ł owie my ś l, ż e mam jeszcze kilka pustych s ł oik ó w i mo ż e mi ę dzy napisaniem relacji z sesji Rady Gminy, odebraniem syna ze szko ł y, ...

Ogórki konserwowe

Sezon ogórkowy za pasem, wakacje w pełni, czas na kolejne danie z mojej letniej, słoikowej top listy. Rok temu, wczesną wiosną wsadziłam ogórki, ale zanim zdążyły się zaaklimatyzować w moim ogrodzie zjadły je drapieżne bestie potoczne zwane ślimakami. W tym roku również zaryzykowałam i się opłaciło. Mięczaki się zagapiły - rzuciły się na wysiane nieopodal aksamitki. Ogórki polubiły swoje miejsce i obdarowały mnie się obfitym owocem. Tym razem ogóreczki zrobiłam według przepisu Pani Joli - mojej sąsiadki, która mnie wspiera czasem, radą czy przepisem   i jak z piosenki „pożyczy zapałki, pól masła, kilo soli”. Ogórki małe, zielone, świeże układamy w litrowych słoikach. Do każdego słoika dodałam: Ząbek czosnku Gałązkę kopru (koniecznie z nasionami) Kilka ziaren pieprzu Kilka ziaren gorczycy Zalewa: 5 szklanek wody + 1 szklanka octu Na każdy litr  zalewy dodatkowo dodałam 2 łyżeczki cukru i 1 łyżeczka soli Wszystko gotujemy, zalewamy ogórki i zakr...

Nalewka na zielonych orzechach włoskich

Nic szczególnego. Orzechówka, zwana w mojej rodzinie likarstwem. Rzecz prosta, banalna rzekłabym nawet niesmaczna, lecz w chwilach uporczywego, upierdliwego i wkurzającego bólu części ciała zwanej brzuchem – zbawienna i skuteczna jak nic innego na świecie. Zielone orzechy włoskie dostałam od mamy (z jej ogrodu), spirytus nabyłam w sklepie. Do dużego słoja z IKEA pocięłam orzechy i zalałam litrem spirytusu ze szklanką zimnej wody mineralnej oraz potłuczone 3 migdały. Po 4 tygodniach należy zagotować 1/2 kg cukru ze szklanką dobrej wody. Ostudzić i dodać do nalewki. Zostawić na dobę. Odcedzić i zlać do butelek.

Słodki, domowy, dżem wieloowocowy

Ciąg dalszy przetworowego Eldorado. Dziś wariacja na temat dżemów. Pierwszy amok zawiązany z zachłyśnięciem się świeżymi, cudownie dojrzałymi owocami już mi minął. Mam wykonany plan minimum, czyli moja spiżarnia wzbogaciła się o moje ulubione przetwory: dżemy truskawkowe i sok porzeczkowy. Teraz mogę spokojnie zająć się innymi słodkościami. Dziś postanowiłam poszaleć, ale tylko odrobinę: dżem wieloowocowy . 4 kg czereśni 1 kg truskawek 1 kg wiśni 2 słoiczki nie słodkiego soku z czerwonych porzeczek 2 kg cukru lub 4 opakowania cukru żelującego 2:1 marki dowolnej Sposób 1: Owoce długo, długo, długo podgrzewać (smażyć) w garnku i grubym dnie na małym ogniu, aż wszystko zgęstnie, dodać cukier i jeszcze podgrzewać, aż nasz dżem będzie miał konsystencję gęstej śmietany. Sposób2: Owoce gotować do momentu aż się rozpadną. Zostawić na noc w garnku. Rano sporządzić dżem według instrukcji na opakowaniu cukru żelującego. Lepiej trzymać się instrukcji, bo kombinowanie z...

39 pierogów z jagodami i inne

Wczoraj cały dzień spędziłam u teścia na wsi, a właściwie w jego fantastycznym ogrodzie zbierając czerwone porzeczki. Niby tylko sześć krzaków, ale roboty na kilka godzin. Dziabągi na szczęście nie przeszkadzały, ale też i szczególnie nie pomagały. Choć samo nieprzeszkadzanie można uznać za ogromną pomoc. Orbitowały gdzieś w pobliżu na trawie, na drzewach, w biegu i z radością. Z owoców udało się wstawić 3 sokowniki. Na każdy wsypaliśmy z tatą około 5 kg czystego owocu i 2 kg cukru, w rezultacie otrzymaliśmy ponad 5 litrów słodziutkiego soku porzeczkowego z każdego wkładu. Pychotka. W drodze do domu jak to zwykle latem bywa zatrzymałam się w Goraju. To taka wioska pełna sadów i   gospodarstw chętnie dzielących się swymi plonami z podróżnymi. Wiosną kupuję tam szparagi. Jesienią śliwki i gruszki. Wczoraj po małych pieniądzach kupiłam wiśnie i truskawki – na dżemy, soki i nalewki. W Piotrowie zatrzymałam się po jagody. W domu jeszcze wymieniłam z Olą część wiśni na czere...

Galaretka jabłkowa z kwiatami czarnego bzu

Wszyscy w koło zrobili, zrobiłam i ja. Kiedyś robiłam nalewkę na owocach czarnego bzu i nie powiem, wyszła rewelacyjna.   Ale kwiatów czarnego bzu jeszcze w kuchni nie wykorzystywałam, więc przepis Agnieszki bardzo mnie zaciekawił. Nie byłabym sobą, gdybym go nieco nie zmodyfikowała i się opłaciło. 1 litr soku jabłkowego 1 litr wody 4 jabłka Cały koszyk kwiatów czarnego bzu (zebrane na sucho) 4 goździki 500 gram cukru żelującego 3:1   Najpierw trzba ugotować razem sok, wodę i jabłka.   Wyłączyć. Wyjąć jabłka, dodać umyty bez i goździki. Zostawić do ostygnięcia. Gdy ostygnie, odsączyć kwiaty i wyrzucić. Soku wychodzi ok. 1,5 litra. Sok pomieszać z cukrem według przepisu na opakowaniu. Zagotować i gorące przelewać do słoiczków. Pychotka o niezwykle intensywnym aromacie, smak i zapachu. Nie da się pomylić z niczym innym.

Rumianek. Rumian szlachetny. Niepospolity. Genialny

Znów na początek mała reminiscencja. Odkąd pamiętam jestem alergikiem. Niezdiagnozowanym, ale świadomym. W maju i czerwcu kicham, prycham, kaszlę i płaczę. Zawsze obiecuję sobie, że jesienią, gdy już wszystko przestanie pylić, zrobię sobie testy. Ale kiedy już przestaję się źle czuć, zapominam o postanowieniu i rok w rok jest tak samo. W czasach dzieciństwa objawy były chyba nawet silniejsze. Budziłam się rano z zaklejonymi powiekami i z przerażeniem nie mogłam otworzyć oczu , mama przemywała mi je naparem z rumianku i było dużo lepiej. No i doszłam do sedna. Rumianek dobry na wszystko. U nas wiosna i to cudowna, słoneczna. Znak, że będę miała kłopoty. Nie czekając ani chwili dłużej, zabrałam dziś moje dziabągi na spacer w poszukiwaniu leku na całe zło - rumianku. Wbrew pozorom, łatwo nie było. Dopiero w okolicach torów udało nam się natrafić na kilka dorodnych roślinek. Przy okazji przejechały 4 ciężarówki na niby ukończoną już S11. Jeden pociąg z niepoliczalną ilością wagonów st...

Pomidory suszone w majowym słońcu

Najpierw uśmiechnęły się do mnie pomidory na straganie. Do tego pachniały jak pomidory, każdy miał ogonek   i zachęcał do kupienia. Potem wyszło cudowne słońce. Cały dzień bezchmurne niebo. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko rozpocząć sezon słoikowy. Pokrojone w cienkie plasterki pomidory, wystawiłam na cały dzień na słońce, a wieczorem, już suche zamknęłam je słoikach. Zalałam je oliwą, dodałam po świeżym listku bazylii, ząbek czosnku i już. Niestety nie wytrzymałam i od razu jeden słoiczek przerobiłam na pastę. Pasta pasuje idealnie do grzanek. Powiem więcej, nie wyobrażam sobie niedzielnego grilla bez pasty z suszonych pomidorów. Uwielbiam przed obiadem zrumienić kawałek pełnoziarnistego chleba, troszkę pasty i szamać J Jest to jeden z moich najulubieńszych smaków EVER. 1 słoiczek suszonych pomidorów 3 gałązki zielonej natki pietruszki 1 ząbek czosnku Oliwa Wszystko miksujemy i gotowe. Niebo w gębie. Na jeden słoiczek potrzeba około 3 całych pomidorów. ...