Przejdź do głównej zawartości

Posty

Papryki faszerowane szpinakiem i fetą

Choć dopiero po 19.00, zbiera mi się na sen. W telewizorku snuje się druga połowa meczu, ale ja jakoś już mam przesyt. Wszędzie ta piłka nożna. W szkole, na ulicy, w telewizorze… Choć mundial trwa już tydzień, wciąż  nie mam swoich faworytów. Bardzo dzielnie oglądam mecze, niemniej może ze dwa z nich były w stanie mnie przykuć przed telewizor od początku do końca. Póki co zaintrygowali mnie piłkarze grający w butach w dwóch różnych kolorach. Różowym i niebieskim. Zwłaszcza Urugwajczycy. Już myślałam, że jest to związane z kontraktami z firmami odzieżowymi, ale nie. Okazuje się jednak, że to to zwykła moda. A buty są marki Puma. Zniosła bym to pewnie łagodniej, gdyby związane by to było z jakimś buntem, akcją społeczną, manifestem. A tak pewnie chłopakom płacą duże pieniądze, żeby wyglądali jak pajace.   Z drugiej strony może warto spróbować i kiedyś założyć do pracy dwa różne buty. Ciekawe jak szybko by mnie zauważyli. Czy pomyśleli by, że to prowokacja czy ...

Łosoś kiszony

W ubiegły weekend brałam udział w uroczystościach związanych z I Komunią Świętą naszej chrześnicy. Uroczystość zacna, piękna, uduchowiona. Dziecko zadowolone i odpowiednio zmotywowane. Wbrew panującej modzie uroczysty obiad odbył się w domu, tak jak drzewniej bywało. Obiad przygotowali właściwie wszyscy. Każdy coś wniósł od siebie. Nawet jeśli nie gotował w kuchni, to szykował stół. Menu było tradycyjne, ale takie jak wszyscy lubią. Przystawka: kiszony łosoś na sałacie z octem balsamico. Zupa: rosół z makaronem Danie główne: schab ze śliwką, zrazy wołowe, młoda kapusta, sałatka marchewkowa z jabłkiem, młode ziemniaczki, kluski śląskie Deser: tort, sernik, szarlotka z lodami *** Wszystko co powyżej już kiedyś gotowałam, piekłam i pichciłam. Jedynie łosoś kiszony mnie zafrapował. Mama zdradziła mi na szczęście jak go zrobiła i teraz mogę się z Wami podzielić dobrą nowiną. Bo proste to, a pyszne!! Bardzo świeży płat łososia należy oczyścić i umyć, oskrobać ...

Koreczki i szaszłyczki

W piątek odbył się targ zdrowej żywności w szkole. Pani poprosiła, aby rodzice przygotowali jakieś zdrowe smakołyki. Jedna mama upiekła bezglutenowe ciasteczka, inna zrobiła sałatkę owocową, ja chciałam się popisać i zrobić coś innego. Pół wieczoru spędziłam na wertowaniu sieci w poszukiwaniu zdrowego, oszałamiającego ekstra cudu. Ok, może za krótko przeszukiwałam sieć. Stanęło na prostych koreczkach i szaszłyczkach. Pytanie brzmiało jak je przygotować, aby wyglądały szałowo, smakowicie, ale przede wszystkim zachęciły młodych ludzi do zjedzenia. Koreczki pingwinki. Bez komplikacji. Proste do zrobienia nawet dla kilkulatka. A ile radochy przy robocie. Tylko trzy składniki: czarne oliwki, mozarella i marchewka. Pierwszy raz te cuda widziałam u Marty na tablicy. Też je wygrzebała gdzieś w necie i pokazała światu. Szaszłyki owocowe. Niby nic niezwykłego, ale kolorowe owoce na patyku wreszcie mojego młodszego niejadka przekonały do owocojedzenia. Ba! Miś n...

Zapiekanka naleśnikowa z mielonym

Ostatnio dość ambitnie realizuję hasło „albo teraz albo nigdy”. Biorę się za prawie wszystko, biorę co się da. Wymyślam sobie zadania, realizuję pomysły innych. Rok bardzo ciekawie rozpoczął się od wyprawy do Oslo (w Norwegii) i od tamtej pory nie daje mi chwili wytchnienia. Czasem mnie to zastanawia, a nawet przeraża. Przecież dlatego zrezygnowałam z korporacji, aby unikać tego tempa, biegania. Aby mieć czas na dostrzeżenie finezji i wszystkich kolorów, kształtów życia, a nie tylko wpatrywać się w ambitnie wyznaczony cel na horyzoncie. Poniedziałki przypominają piątki. Z tą różnicą, że w piątek wieczorem, można spuścić się z łańcucha i nie zważać na to, że kolejny poranek jest kolejnym etapem maratonu. Zapiski w kalendarzu są wyznacznikiem nastroju. Jest przecież tyle do zrobienia. Wszystko musi być załatwione. Samo się nie zrobi. Przecież świat nie poczeka. I tak dalej… Piszę to przy sobocie. Po modelowym tygodniu kręcenia się za własnym ogonem. Wiem, że nie chciałabym...

Knedle z truskawkami

Ola mnie ostatnio opitoliła, że na Kontrasmaki obrosły mchem i wieje pustką. Tym samym zmotywowała mnie do wpisania tu chociaż kilku słów. Padło na knedle z truskawkami, które przy okazji rodzinnego obiadu przygotowywała Daria z mamą i tatą. My z dzieciakami pojechaliśmy oglądać wystawę Lego, one szalały w kuchni. Załapałam się na finalne kluskowanie. Nawet nie wiecie, jak je lubię. Przepis: Ok. 3 kg Ziemniaki Mąka pszenna Jajko Mąka ziemniaczana Truskawki Cukier pomieszany z cynamonem Ziemniaki ugotować w mundurkach. Gdy wystygną obrać i zmielić. Dodać mąkę pszenną i jajko. Można dodać trochę mąki ziemniaczanej. Zarobić ciasto, powinno być gęste, ale kleiste. Uformować wałek i pokroić na plastry. Na każdy nakładać truskawkę i posypać cukrem z cynamonem. Formować kulki i wrzucać do mocno osolonej wody. Gotować dwie minuty od wypłynięcia. Nie można zrobić ciasta wcześniej bo się rozpadnie. U nas knedle podaje się z bułka tartą smażona na maśle al...

Czekoladowe ciastka na patyku Ani Borkowskiej

To jeden z moich ulubionych momentów podczas ferii zimowych w świetlicy w Palędziu, a na pewno najsłodszy. Ania przyjechała po sąsiedzku, z Palędzia. Z naszymi dzieciakami przygotowywała pyszne, czekoladowe, kolorowe ciastka na patyku zwane także cake pops. Na początku nie zdawałam sobie sprawy, jakie to pyszne i widowiskowe danie. Jednak z każdym kolejnym spojrzeniem przez okienko naszej kuchni, to słodkie zjawisko intrygowało mnie coraz bardziej. Prosto zrobić, smakuje wyśmienicie, jest niezwykle dekoracyjne i sprawdzi się podczas każdego Kinderparty. Dziękuje Aniu J Potrzeba: 400 g biszkoptów 120 g serka mascarpone 80 g nutelli 100 g ciemnej czekolady 1 łyżka oleju Patyczki Kolorowa posypka Najpierw należy zmiksować serek mascarpone, nutellę z pokruszonymi biszkoptami.   Z ciasta zrobić kulkę, zawinąć z folię i schłodzić w zamrażarce 15 minut. Po czasie wyjąć masę i odmierzać równe, małe porcje (na przykład łyżką do lodów). Formować kulki, któr...

Cynamonowe ciasto drożdżowe do odrywania

  W piątkowy wieczór rozmawiałam sobie spokojnie w Internecie z Sabiną. Konwersacja zbliżała się ku końcowi, gdy ona napisała „ tymczasem ściskam Cię mocno i biegnę piec”. Niby nic szczególnego, ale kolejno pokazuje się na ekranie link, ja bezrefleksyjnie klikam na link i szczęka mi opada. Wszystko z prędkością wybuchu supernowej. Otóż w linku był przepis na ciasto, które Sabina miała zamiar upiec. Ciasto, którego zdjęcie kompletnie mnie zaskoczyło, zaintrygowało i zainspirowało do natychmiastowego pójścia do kuchni i upieczenia go NATYCHMIAST. Uwierzcie mi, takie rzeczy zdarzają mi się naprawdę rzadko. Nie jestem największą fanką ciasta drożdżowego. Nie zawsze przemawiają do mnie wielkie, wyrośnięte, suche kawałki krojone i układane hurtowo na talerzu. Drożdżowiec najbardziej mi smakuje z kruszonką, z kawą i właściwie tylko na ciepło. Ostatnio rzadko piekę ciasta. Cała blacha nawet najlepszego sernika by się w naszym domu zwyczajnie zmarnowała. Takie czasy, że słodyczy...