Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kino kulinarne

Wczoraj koleżanka wyciągnęła mnie do kina. Do Multikina w Starym Browarze. Projekcja w ramach: Kina Na Obcasach. Wcześniej nie słyszałam o tym projekcie, więc nie wiedziałam czego się spodziewać: samych kobiet na obcasach czy filmu tylko dla kobitek. Faktycznie przed wejściem przywitała nas kolejka samych kobiet, ale nie na obcasach J O przepraszam, było 2 panów! Film: „Siostra Twojej siostry”, okazał się bardzo pogodną, przyjemną i zabawną obyczajówką, ale nie tylko dla kobiet. Gdybym była tam z mężem, też   by nie żałował spędzonego czasu. Przed seansem odbył się pokaz kulinarny firmowany przez Gastronomię na Obcasach, tą samą z którą byłam na warsztatach czekolady w Łodzi. Pod hasłem „Kwitnące talerze” Ernest Jagodziński z nowej poznańskiej restauracji Cucina przygotowywał pyszne dania, w wersji mini. Każdy na widowni mógł zakosztować odrobiny nieba w gębie. Dania były wyłącznie w wersji podrażniającej kubki smakowe, więc większość obyła się smakiem, ale jakim J ...

Kuchnia kawalerska

Kuchnia kawalerska czyli „wyjechali na wakacje wszyscy moi podopieczni…” Na tydzień zostałam sama w domu. Wydarzenie godne odnotowania we wszystkich kronikach państwowych, kronice filmowej, a nawet wyrycia na wszystkich głazach we wsi. Mąż zabrał dzieci nad morze, abym w spokoju popracowała. Chwała i wieczna sława mu za to. Jak zrobić miałam tak zrobiłam. Dzielnie od poniedziałku do piątku, od rana do wieczora, zaniedbując wszelakie inne sfery życia, oddawałam się twórczej, koncepcyjnej, ciężkiej a bywało, że i przyjemnej pracy. Na tych 5 dni odpuściłam sobie także celebrę kulinarną. Jeść oczywiście trzeba, nie jestem mistrzem- joginem, jeszcze nie umiem odżywiać się powietrzem, ograniczyłam jednak czynności kuchenne do niezbędnego minimum. Śniadania niewyszukane. Dwie kanapki z tym, co pierwsze wpadnie mi w rękę w lodówce. Obiad nieplanowany, czyli jak będzie to dobrze, jak nie będzie też nić się nie stanie. O kolacji zwykle zapominałam. Ten ostatni posiłek jest dla mojej r...

Babskie, party ogrodowe - tort tiramisu

Już wcześniej pisałam, że bardzo lubię imprezy rodzinne. Trochę trzeba się przy nich nagimnastykować, ale zawsze warto. Tym razem przypadł mi udział przygotowywać i uczestniczyć w babskim, ogrodowym party. Baby to przyjaciółki mojej mamy + mój tata i moi synowie. Miejsce to jej ogród. Party z okazji jej urodzin. Nie powiem których J Tym razem wystąpiłam jako podkuchenna. Co oznacza, że według menu stworzonego przez mamę, przygotowywałam wszystko, gdy ona była w pracy. Lista dań była jak zawsze imponująca, stworzona z myślą, że będą one serwowane w plenerze w upalne popołudnie. Nie było więc na stole galantyn, a za to warzywa, owoce i wiele lekkich przekąsek. Party trwało do późnej nocy. Moje drogie Panie nie mogły się rozstać, tak było przyjemnie. Nawet komary nie cięły. Pogoda dopisała, co tłumaczę sobie, że mama po prostu zasłużyła sobie na taki piękny wieczór J Ale skupmy się na najsmaczniejszej stronie przyjęcia. Na początek imprezy zaserwowałyśmy na ciepło polędwiczki wiepr...

Ser smażony (dosłownie)

Zainspirowana serem topionym Pauliny  postanowiłam poimprowizować z nabiałem w roli głównej. Zamarzył mi się pikantny, ciągnący się długimi nitkami ser z salami... Tak jak Paulina pojechałam na urlop i też zostawiłam twaróg w lodówce. Gdy wróciłam do domu, wciąż tam był. Nie próbował przede mną uciekać - znak, że na mnie czekał. Zachęcona okolicznościami   postanowiłam go przetopić. A co, niech też ma trochę radochy na starość. Około 1/3 kg białego twarogu potrzeba: ½ łyżeczki sody 1 żółtko 1 łyżka masła 5 plasterków ostrego salami pokrojonego w małe kawałki Patelnia, miseczka, łyżka do mieszania   Zaczęłam od pomieszania widelcem twarogu z sodą. Wrzuciłam go na patelnię i na małym ogniu podgrzewałam mieszając. Gdy ser był już w postaci płynnej dodałam żółtko i masło wciąż mieszając. Potem jeszcze ¾ salami, żeby dobrze przeszły smaki. Po minutce przelałam wszystko do miseczki, w której była reszta salami. Ku mojemu zaskoczeniu, po ostygnięc...

Świnoujście. Przyjemności

To będzie banalny wpis. Pomysł na niego przyszedł mi do głowy dziś rano, gdy zobaczyłam na plaży grupę zapaleńców ćwiczących karate. Między (opalonymi) paniami w bikini, panami w szorcikach dumnie prężącymi owłosione torsy i rodzinami z dziećmi, synchroniczna biała ekipa odziana w tradycyjne stroje wzbudzała nie lada ciekawość plażowej gawiedzi. W międzyczasie minęły mnie 3 małe grupki patyczaków, czyli entuzjastów nornic walking i pomyślałam sobie: ludziom tu dobrze. W końcu nie wszyscy przyjechali tu z dziećmi, nie wszystkim plaża służy wyłącznie do niewinnego smażenia boczków i pluskania się w słonej wodzie. Dla jednych przyjemnością jest obserwowanie swoich dzieci upaplanych po dziurki w nosie w piachu, ba nawet samo upaplanie, dla innych wypicie Browarka na ręczniku z widokiem na morze, albo po prostu aktywne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Szacuneczek dla tych ostatnich. Każdy ma prawo spędzać urlop jak lubi J No właśnie, wspominałam już wcześniej, że nie wyobra...

Świnoujście. Plażowo.

Nie jest dla nikogo zaskoczeniem, że będąc na wakacjach w odległości plus minus 20 km od morza, gdy tylko w telewizji pogodynka z długimi nogami oznajmi „będzie słońce!”, każdy pakuje dorobek życia, tobołek zarzuca na plecy i rozpoczyna krucjatę na plażę. Gdy już tam dotrze zwykle (z rozmysłem) wybiera miejsce spoczynku między grajdołkiem rodziny z 3 małych, rozkrzyczanych dzieci, 3 pań z uzdrowiska oraz rodziny z 2 kłócących się dzieci. Nowy plażowicz szybko rozpakowuje swój dobytek i zaznacza swoje terytorium, rozkłada kocyk, równiutko obok siebie dwa ręczniki, samo rozkładający się namiocik (hit sezonu), a wszystko ogradza parawanem lub dwoma. Niektórzy dodatkowo kopią fosę dokoła swojego zamku, aby jeszcze dobitniej zaznaczyć, gdzie kończy się przestrzeń sąsiada, a zaczyna moje królestwo. Potem dzielnie siedzi i pilnuje twierdzy. W końcu tak wiele energii włożył w jej budowanie. Urlop idealny… Przyjrzyjmy się jednak rodzinie z 3 małych, rozkrzyczanych dzieci. Rodzice najchęt...

Świnoujście. Bankiet w Hotelu Hampton by Hilton

Z pewnych ważnych powodów zaproszono mego męża z osobą towarzyszącą na oficjalne otwarcie Hotelu Hampton by Hilton w Świnoujściu. Osobą towarzyszącą oczyliwiście byłam ja. Uroczystość zbiegła się z rozpoczęciem Karuzeli Cooltury, czyli multidyscyplinarnego festiwalu kultury, wolnych myśli, ale i celebrytów.   Ci ostatni niezwykle   tłumnie przybyli na wspomnianą wyżej imprezę. Pierwszy raz w życiu już przed wejściem do lokalu przywitali mnie uprzejmi stewardzi oraz czerwony dywan, na końcu którego stała grupka fotografów, zwanych z włoska paparazzi z pół metrowymi lufami skierowanymi w każdego, kto choć odrobinę jest do kogokolwiek podobny. No ja podobna nie jestem, mój mąż także, więc zdjęcia zrobił nam tylko zaprzyjaźniony Robert i to jeszcze moim aparatem. Faktycznie przybyłe na imprezę znane osoby o twarzach znanych z telewizji, gazet czy innych przybytków pociechy   gawiedzi mogłabym wyliczać w dziesiątkach, ale skupię się tylko na moich ulubionych. Janusz Gajos,...