Przejdź do głównej zawartości

Posty

DYNIA - królowa jesieni

Ciasteczka dyniowe Jest niczym rozkokoszona na jesiennym tronie baronowa… jak rozpieszczona do granic przyzwoitości przez wrześniowe słońce królewiątko… jak naburmuszona swym nadmuchanym ego królowa jesieni… wielka, okrągła, dumna dynia. Zawsze mnie intrygowała i fascynowała. Ma niesamowicie intensywny smak. Z łatwością wyczuwam ten aromat w każdej potrawie, do której ją dodaję. A staram się różnorodnie wykorzystywać ten ogromny dar losu. W tym roku nie miałam swoich dyni, ale zostałam obdarowana przez teścia, któremu pięknie obrodziły dynie na kompoście. Uprawa ekologiczna – 100% nawozu naturalnego. Nieco odstraszała mnie zawsze jednak wielkość dyni. Jak już rozkroję jedną, to muszę ją wykorzystać do końca, a zwykle trafiały mi się egzemplarze w wersji XXL, więc roboty było co nie miara. Wyobraźnia miała co robić. W tym roku były więc powidła z dyni, placki dyniowe, zupa dyniowa, ciasteczka dyniowe… Ola przywiozła jeszcze pyszną naleweczkę dyniową. A sezon się...

Barcelona cześć I. Na targu

  Uwielbiam takie miejsca. Na małej połaci skupiają się tu najpiękniejsze smaki, zapachy i kolory miasta. Dodałabym jeszcze instynkty, choć zdaję sobie sprawę, że w większości tylko te (a może aż te) związane z pożądaniem i ukrytymi pragnieniami. Zawsze wizyta na lokalnym rynku lub targu wzbudza we mnie duże emocje. Coś w rodzaju podekscytowania, żeby nie użyć słowa podniecenia zmieszanego z ciekawością. Coś w rodzaju oczekiwania zasłużonej nagrody. Nie ważne czy rynek jest w Wieleniu czy w Barcelonie. Instynkty muszą zostać zaspokojone! Rynek musi zostać odwiedzony. Ale się rozpędziłam. Po takim wstępie zastanawiam się, jak w pokojowy sposób przejść do tematu kulinarnego. W Barcelonie szczęście mi sprzyjało. Odwiedziłam dwa targi. Jeden łikendowy na placu przed kościołem Santa Maria del Pi. Trafiliśmy tam snując się bez celu gotyckimi uliczkami. Zatrzymaliśmy się w jednej z kawiarenek wyczuleni na lokalne czary. Niby nic. Kilka straganów… a na nich cuda. Tu wystawiali...

Cukinia mniam mniam

  Cukinie dostałam w prezencie od Maryli. Bardzo się ucieszyłam, bo bardzo ją lubię. I cukinię i Marylę. U niej w ogrodzie obrodziły i życzliwie dzieliła się nimi z innymi. W moim w tym roku ich zabrakło, znaczy zagapiłam się wiosną i nie posiałam. Uważam, że cukinie są niedocenione w kuchni. Niektórzy traktują je jako wypełniacz. Może dodatek do lecza, do zupy... One same w smaku są dość neutralne. Jak się doda cukru, są słodkie, gdy soli – słone. Ja lubię z nich robić placki, takie jak ziemniaczane tyle, że bez pyrków, a właśnie z cukinią. Lubię trzeć je na grubych oczkach, poszczególne kawałeczki wtedy pięknie rumienią się na gorącej patelni. Ale może dla odmiany podam przepis. Jedna cukinia (starta na grubych oczkach), posolona i odsączona z woda Jedna duża cebula pokrojona w kostkę Jajko Mąka Pieprz, sól do smaku Filozofia robienia placków jest tak skomplikowana jak kichanie. Znaczy zadanie proste, robi się samo,   a efekt zaskakujący. C...

Tort. Krem mascarpone

Jaki jest tort każdy widzi. Dla mojego teścia. Okazji chyba nie muszę tłumaczyć. Miałam już upieczony biszkopt. Nad kremem się długo zastanawiałam…. Nie prawda. Kłamię. Miałam zaledwie chwilę na zastanowienie. Znudziły mi się kremy, które do tej pory robiłam i bardzo chciałam na szybko ukręcić coś nowego, smacznego i oczywiście powalającego gości. O radę poprosiłam więc dwie fantastyczne kucharki i mistrzynie wypieków. Alinę i Dorotę. Obie podały mi niesamowite przepisy i obiecuję tu, z ręką na sercu, że wszystkie je wykorzystam. Może dziś już nie dam radę, ale na pewno zrobię. Jednak w dobie tykającego zegara nad głową, presją czasu i małego stresika, że nie zdążę, postanowiłam ukręcić krem z bitej śmietany i serka mascarpone. 2 śmietany kremówki 2 serki mascarpone (po 500 gr) Cukier puder Sok z cytryny Najpierw ubiłam śmietanę. Dodałam mascarpone. I pozostałe składniki do smaku. No i podzieliłam krem na dwie części. Do jednej dodałam jeszcze kakao prawdziwe. A ...

Zapiekanka z porami

Tą potrawę podpatrzyłam u koleżanki. Niby wpadłem tylko na poranną kawę, a u niej już obiadek gotowy do pieczenia. Nie byłabym sobą, gdyby nie zwróciła na to uwagi i nie zapytała co to, dla kogo i co jest w środku. Koleżanka podsumowała krótko "Moi to lubią". No to jak Jej to lubią, to pewnie i Moi polubią. Przepis banalny i naprawdę szybkie i smaczne danie. Zrobiłam je w dwóch wersjach. Wersja oryginalna jest z majonezem, wersja z musztardą jest bardziej light i ostrzejsza. Potrzebne będą: 2 pory 2 piersi z kurczaka Majonezem lub musztarda Żółty ser Wegeta Układamy warstwowo: pokrojony w tatarki lub pół talarki por (białe części); pokrojone w plastry piersi kurczaka;   teraz "wegetujemy";   na to warstwę majonezu lub musztardy (ilość wg. uznania i upodobania)   i ostatnia warstwa - starty na grubych oczkach żółty ser.   I do piekarnika na jakieś 40 minut. Zapiekanka ze zdjęcia trochę za długo była w piekarniku, ale ...

Surówka z kiszonej kapusty

Kwaśny jest moim ulubionym smakiem. Surówkę, na którą chcę się dziś z Wami podzielić przepisem, po prostu uwielbiam. Do tego jest banalna do zrobienia, absolutnie nie wyszukana, wręcz plebejska i do tego jak to niektórzy mówią „bardzo zdrowa i pełna witamin”. Ta surówka jest barową i restauracyjną klasyką. Czy z kotletem, czy z klopsem, rybą czy kluskami, jest serwowana niemalże pod każdą szerokością geograficzna w naszym kraju. Jest niezastąpioną częścią składową niezniszczalnego „zestawu surówek”, bez którego żadne „danie dnia” nie ma sensu. Kapustę kiszona mam jeszcze z zapasów od wujka Janka, który co roku dla całej rodziny przygotowuje ilości hurtowe. Kapusta jest pyszna i wcale nie podobna w smaku do tej sklepowej. Resztę produktów nabyłam w sklepach okolicznych. Potrzebne są: - około 1/5 kg odciśniętej, drobno pokrojonej kiszonej kapusty - 2 starte na grubych oczkach średnie marchewki - 1 starte na grubych oczkach jabłko - ½ drobniutko pokrojonej cebuli...

Ogórki w słoiku

Ogórki w słoiku to dla mnie kwintesencja przetworów. Ogórki kiszone i konserwowe (znaczy te w zalewie octowej) są żelaznym punktem w moich potyczkach z wekami. I nigdy nie mam dość „wkładania”, jeśli chociaż kilku zielonych słoików nie przygotuję. W tym roku rozpędziłam się na całego. Jak wpadłam w wir ogórkowy -   to zabrakło mi słoików. Postanowiłam więc, oprócz klasycznych , dużych zapchać zieleniną 5 litrowe butelki po wodzie mineralnej oraz mniejsze pojemności z przeznaczeniem na zupę, oczywiście ogórkową. Może niektórych dziwić, że kiszę ogórki hurtowo w dużych butlach po mineralce, ale lada moment będą już dobre i jak znalazł przydadzą się na Piknik Rycerski 14 września w Palędziu. Wtedy z KGW będziemy je serwować wraz z domowej roboty smalczykiem. Takim ze swarkami, majerankiem i jabłuszkiem. Mniejsze słoiki, których też już mam końcówkę postanowiłam napełnić ¾ ogórkami startymi na tarce, (na grubych oczkach) i zalać słoną zalewą. Plus wszystkie dodatki jak czo...